Odpocznij. Jesień będzie wietrzna, długa Zimne powietrze zaraz płuca ściśnie. Światło przesłoni i zamgli szaruga. Odpocznij, póki wciąż złocą się liście. Na kopcach liści połóż się na chwilę, Odetchnij jeszcze zapachem ogniska. Zanim te jasne dni zostaną w tyle, Niech - tylko moment - miłość będzie bliska. Odpocznij. Będziesz potrzebować siły. Odpocznij, będziesz szła sama, daleko. Drogę przesłania mgła gęsta jak mleko. Gdy się podniesie, odsłoni ruiny.
Jeżeli zechcesz raz jeszcze postawię świat na głowie z gwiezdnego pyłu zrobię chleb żebyś jadł Pochowam głęboko w sobie wszystkie stare pewniki stworzymy nowe i może może zostaniesz Jeżeli zechcesz mnie jeszcze - nas - niezniszczalnych jak przestrzeń nauczę się mówić językiem gwiazd i słuchać jak las słucha Siwiutcy i pomarszczeni spojrzymy na siebie kiedyś - A pamiętasz, jak prawie, niemalże... - Nie. Nie pamiętam.
Komentarze
Prześlij komentarz