Wiatr pod moje okno podchodzi falami
W szyby przybój wali - powietrzne tsunami
Kłębią się, wełnią się gwałtowne bałwany
Tuż pod moim domem, aż drżą okien ramy.
Podchodzę do firan, choć strach mnie zdejmuje
Nie sposób uwierzyć, że to wiatr tak duje.
Spodziewam się prawie, że morze przybiło,
Że od tego wichru z brzegów wystąpiło.
A jednak - niczego. Ni fal, ani piany
To tylko się kłębią powietrzne bałwany,
Wiruje stos liści targany szumami.
Wiatr pod moje okno podchodzi zrywami.
Komentarze
Prześlij komentarz